Dorota Górska: Arteterapia, Czyli Sztuka Umysłu

10.07.2012 | Artykuły

Pogoda umysłu
Z wykształcenia jest teatrologiem, ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Na co dzień trener amerykańskiego programu kreatywnego myślenia Odyseja Umysłu, specjalista ds. edukacji artystycznej dzieci, młodzieży i dorosłych. Studentka i wychowanka Anny Dziedzic i Haliny Machulskiej w zakresie dramy. Wykładowca kilku uczelni w Polsce (techniki artystyczne, drama, arteterapia). Prowadzi autorskie zajęcia warsztatowe w Polsce i Niemczech. Współpracuje z Katedrą Arteterapii w Łodzi.

Od 10 lat sztukę wykorzystuje w procesie terapii – głównie z dziećmi i młodzieżą dysfunkcyjną, a od niedawna także z małymi pacjentami cierpiącymi na choroby nowotworowe.

Kto?

Koryna Opala-Rybka

Tak się nazywa i prowadzi nieopodal Jeleniej Góry unikatowy w Polsce ośrodek arteterapii.

Arteterapia – jak podkreśla jego twórczyni – nie jest niewinny/n rysowaniem, wyklejaniem witrażyków, zabawą w teatrzyk. Jest treningiem twórczym wykorzystującym w dużym stopniu element zabawy i zarazem uznaną metodą holistyczną, wspomagającą proces rozwoju osobistego. W niezwykły sposób kształtuje pozytywne myślenie. Jest głęboką komunikacją z podświadomością, wydobywa z niej nieuświadomione lęki, sytuacje, zdarzenia, które często stanowią przeszkodę w procesie leczenia choroby czy w rozwoju. Metoda ta pozwala dotrzeć do źródeł negatywnych postaw i przekonań, które są podłożem chorób, depresji, dysfunkcji. Jednocześnie skutecznie rozwija te, które przyczyniają się do odczuwania radości i zadowolenia, a w konsekwencji wzmacniają nasz układ odpornościowy i sprzyjają zdrowieniu na płaszczyźnie umysłu, duszy i ciała.

Arteterapię wyróżniają spośród innych metod dwa ważne aspekty: działa w sposób niewerbalny, a tym samym podświadomy, eliminując werbalną wypowiedź ego oraz wpływa na zainteresowanego długofalowo poprzez produkt-dzieło, które powstaje, a które pozostaje w jego otoczeniu i komunikuje się z podświadomością. Dzięki temu arteterapia często współpracuje z innymi holistycznymi metodami terapeutycznymi i edukacyjnymi, takimi jak terapia ustawień B. Hellingera, metoda radykalnego wybaczania C. Tippinga, terapia pracy z nowotworem C. Simontona, pedagogika przeżycia K. Hana, czy też pedagogika wychowania do wolności R. Steinera, wydłużając ich działanie w czasie i gruntując pozytywne przekonania. Co jednak najważniejsze, arteterapia zna również przykłady całkowitego wyleczenia chorób, o czym pisze Colin Tipping w książce Radykalne wybaczanie.

Kołysanka dla wewnętrznego dziecka

Wewnętrzne dziecko to określenie kogoś, kim w głębi duszy naprawdę jesteśmy. Tego kogoś w naszym wnętrzu, kto jest naszym najgłębszym, najprawdziwszym JA. To dziecko potrafi płakać, śmiać się, szaleć z radości, ufnie się przytulać, niczego nie udaje – jest prawdziwe!

Często zdarza się, że nasze wewnętrzne dziecko zostało w dzieciństwie nie dopieszczone, stłumione, a niekiedy cierpiało.

Wiele metod terapeutycznych w pracy z pacjentem szuka sposobów wyzwolenia wewnętrznego dziecka i ujawnienia pokładów spontaniczności. Nigdy bowiem -jak pisze Rwa Foley – nie jest za późno na szczęśliwe dzieciństwo.

Inka ma 27 lat, wychowywała się w domu dziecka, bez miłości i ciepła. Jej dzieciństwo to świat bólu, krzywdy, cierpienia i milczenia. Tęskniła za matką. Marzyła, że na drodze, w którą codziennie się wpatrywała, zobaczy matkę, która idzie po nią, zbliża się…, stawia krok za krokiem. Młoda kobieta potrafiła wpatrywać się w tę drogę godzinami. Wiele razy uczestniczyła w procesie terapeutycznym wewnętrznego dziecka. Przynosił ulgę, mobilizował do pracy nad sobą. Tak naprawdę zaczęła je przytulać, kiedy narysowała na poszewce siebie Jako małą dziewczynkę. Gdy codziennie wieczorem kładzie na niej głowę, uruchamia swoją podświadomość, pamięta o wewnętrznej rozmowie z nią. Czasem się buntuje, niekiedy płacze, tak jak płakała wtedy, w domu dziecka, ale przytula ją i pociesza, a jeszcze kiedy indziej śpiewa kołysankę, którą napisała tylko dla niej na warsztacie:

Oczka proszę już zmruż
Do serca mego przytul się
Jego rytm niech kołysze Cię
Niech niesie do taktu Cię
Poczuj miłości smak
Jesteś bezpieczna jak ptak
W jasna noc, księżyc luli lica twe
Czujesz miłości smak?
Jesteś bezpieczna jak ptak

Inka powoli żegna się ze zranionym wewnętrznym dzieckiem.

Jestem aniołem swojego życia

mówi o sobie 11-letnia Agnieszka, która choruje na nowotwór mózgu (glejak). Od roku w procesie leczenia wspomaga ją arteterapia.

Nienawidziła swojej choroby. Przez długi czas nie pozwalała o niej mówić. Wypierała z podświadomości fakt, ze istnieje. Obwiniała otoczenie (rodzeństwo, rodzinę) za to, ze cierpi i choruje. Nie wychodziła na ulicę, wstydząc się swojego ciała – głowy bez włosów, bladości.

Każda kolejna próbą terapeutyczna związana z oswojeniem choroby kończyła się fiaskiem. Następowała psychiczna blokada, niemożność porozumienia werbalnego.

Jedno z pierwszych działań arteterapeutycznych polegało na namalowaniu tego, co Agnieszka dziś czuje. Pojawiła się fioletowa plamka i kilka żółtych.

- Co to jest? Opowiedz – poprosiła Koryna.
- To ten glejak, którego nienawidzę, moja choroba.

Byka to pierwsza wypowiedz na temat dotyczącego dziecka problemu w kontekście pracy plastycznej. Wypowiedz, która trafiła do podświadomości.

- Jeśli go tak nienawidzisz, zrób cos z nim. To przecież tylko plama, którą możesz sama przetworzyć.

Sztuka ma moc przetwarzania, jest w ciągłym procesie rozwoju. Przekłada się to metaforycznie na życie: jeśli posiadamy odpowiednie narzędzia i wiedze, sami możemy uczynić je lepszym i pełniejszym.

Przetworzona prace Agnieszka nazwa-ta pogodą umysłu. W moim życiu raz jest burzliwie, raz słonecznie. Te dwie prace zawieszone w jej pokoju wyzwalają ukryty potencjał siłę wiarę, ze wystarczy tylko przemalować swój problem, swoje negatywne widzenie świata. Od momentu ich namalowania mineło wiele miesięcy. Dziś w Centrum Zdrowia Dziecka, przyjmując kolejna chemie, Agnieszka mówi do innych dzieci:

Spójrz na swoją chorobę kolorowo. Chemia to rodzaj tornada, który zabija chore komórki, trochę wyniszcza organizm, ale tak jest w naturze – wszystko się odbuduje.

W obliczu nieumiejętności mówienia o chorobie dziewczynka stworzyła Anioła, któremu miała powierzać swoje tajemnice i problemy. Przez wiele miesięcy by! tylko kolejna pracą artystyczna, zawieszona na ścianie w jej rnalenkim pokoju. Wykonała ja, nie wierząc w jego istnienie. Dziś rozmawia z Aniołami o swoich tęsknotach, problemach, dążeniach i celach.

Pierwsza wewnętrzna rozmowa, którą Agnieszka odbyła ze swoim Aniołem, dotyczyła choroby. Z wnętrza zaczęło się wydobywać to, co wydawało się niemożliwe do wydobycia. Anioł stal się bezpiecznym sprzymierzeńcem. Mogła mówić, tyle, ile chciała, mogła mówić wewnętrznym głosem. Nikt tego nie słyszał, a proces oczyszczania trwał, dział się, wypływał z podświadomości…

Czasami kłócę się z aniołami o swoje racje

W arteterapii urzeczywistnia się filozoficzna koncepcja wybitnego niemieckiego teologa Anzelma Gruna. W terapii przez sztukę głęboką inspiracja stały się anioły.

- Są potencjałem mocy potrzebnej do przemiany: sitami zdolnymi życie podtrzymać, kształtować i zmieniać. Anioły odkrywają możliwości, które można wybrać, na które należy się decydować. Kojarzone z nimi wyobrażenia układają się we wspaniale obrazy, wizerunki, tęsknoty do innego świata, w którym panuje bezpieczeństwo i delikatność, piękno i nadzieja. Aniołowie są obrazami silnej, stałej tęsknoty do wieczności. wsparcia i wyleczenia, które nie pochodzą z nas samych – mówi Koryna Opala-Rybka.

Agnieszka jest dziś kolekcjonerka aniołów. Każdemu powierza do rozwiązania inny problem. Stały się w jej życiu ambasadorami innej, głębszej rzeczywistości. Zaczęła tez o swoich aniołach pisać książkę. Są dla niej towarzyszami w drodze. Wśród wielu prac arteterapeutycznych pojawiła się jedna, dotycząca złości i nienawiści. Mała postać chłopca uosabia brata bliźniaka Agnieszki, którego obwiniała za swoja chorobę. Dlaczego to nic on jest chory? Kolejne prace oswajały te skrywaną złość oraz żal i byty ukierunkowane na budowanie porozumienia z bratem w kontekście choroby i problemu.

Autoportrety wykonywane rożnymi technikami wyzwoliły w Agnieszce pozytywne myślenie o swoim ciele i wyglądzie zewnętrznym (cykl 6 prac). Nie nakłada już chustki, nie wstydzi się łysego placka na głowie.
- Kocham swoją fryzurę, szalonego ,,irokeza” – mówi. – Nie każdy może takiego mieć! Poza tym mój wygląd zewnętrzny nie świadczy o tym, co mam w środku. Traktuje siebie z przymrużeniem oka.
- Arteterapia to

balsam dla duszy Agnieszki

- mówi Marzena, jej mama. – Z przestraszonego, zrezygnowanego dziecka przerodziła się w pewną siebie dziewczynę z mocno sprecyzowanymi celami życiowymi; chce pomagać innym, polecieć z Koryną do Australii, popływać z delfinami (stworzyła kilka związanych z nimi prac, lubi wizualizacje z delfinami). Potrafi wyładować złość i agresje omijając osoby, które są wokół niej. Pisze książkę o aniołach, by w ten sposób pomóc innym.

Umie tez wymienić korzyści, które wynikają dla niej z kontekstu choroby.
- Nie musimy już przysłaniać różnymi materiałami kroplówek. Robiliśmy to na początku, ponieważ wywoływały w niej stres i lek. Dziś nazywa je dowcipnie eliksirami młodości – dopowiada ojciec Agnieszki.
- Od roku nasza rodzina znowu się uśmiecha. Uczestniczymy aktywnie w procesie rozwoju Agnieszki. Jej radość i entuzjazm pozwalają nam przetrwać trudne chwile i optymistycznie patrzeć w przyszłość – mówią rodzice 11-latki.

Magiczny teatr który wynosi poza dramaty życia

Czarny teatr posługuje się światłem ultrafioletowym. Aktor w jego przestrzeni jest niewidoczny. Istnieje tylko biały rekwizyt, biała lalka, biała maska- świat, stworzone przez animatorów.

Taki teatr jest bezpieczny dla tych, którzy zmagają się z poczuciem własnej wartości. Nie wygłaszają dramatycznych tekstów, opowiadają swoje historię poprzez stworzony przez siebie świat lalek i rekwizytów.

Kasia, Aneta, Ada, Agata, Kamila, Monika, Klaudia, Sandra, Antek, Bogdan, Andrzej to zespół skierowany do pracy arteterapeutycznej przez Sad Rodzinny. Dzieci pochodzą z rodzin patologicznych, często same stanowią przykład patologii. W szkole postrzegane są z pozycji schematu ławki szkolnej: nic nie umiesz, do niczego się nie nadajesz, kolejne jedynki, ugruntowanie niskiego poczucia własnej wartości. Nikt nie zastanawia się nad przyczyna dysfunkcji, nad wrażliwością tych dzieci, ich emocjami i wyobraźnią. W procesie arteterapii dostrzegają i odkrywają w sobie nowe wartości i umiejętności.

Kochają czarny teatr: realizują siebie, wydobywają żale i nieuświadomione dotychczas historie życia. Mówią, że nie boją się występować, bo ich nie widać: nawet, jeśli się pomyli nikt nie wie, kto popełnił błąd. A ponieważ czują się bezpiecznie, nigdy się nie mylą. Po raz pierwszy w życiu są oklaskiwane, nikt się z nich nie śmieje, przyjmują słowa uznania.

W czarnym teatrze podświadomość pracuje z archetypem ofiary wpływającym negatywnie na rozwój psychiczny, duchowy i fizyczny. Kiedy nabierają pewności i wiary we własne możliwości, wychodzą na otwartą przestrzeń sceny. Kostium teatralny nobilituje. Wkładają na siebie cos, co wcześniej było nieosiągalne, co jeszcze bardziej podkreśla ich indywidualność i wzmacnia poczucie własnej wartości. Grają role swojego życia.

Dramat w dramacie

Drama to technika pozwalająca wejść jednorazowo w rolę zaplanowaną i zorganizowaną przez prowadzącego. Tematycznie nastawiona jest na rozwiązanie problemu. To trening ukierunkowany na rozwiązywanie konfliktów, zdobywanie umiejętności zrozumienia ich przyczyn i odczytywania ludzkich emocji. Resocjalizacja i terapia 17-letniego Andrzeja oskarżonego o próbę popełnienia zabójstwa, odbywała się głównie metodą dramy. Chłopiec wchodzi w rolę, które miały stymulować jego proces wychowawczy. Świetnie czuł się w skórze psychologa, w której przyjmował na siebie pozytywną osobowość, udzielał swoim pacjentom rad. W tej roli opowiadał również innym drastyczne historie ze swojego życia radząc im, jak wybrnąć z problemu. W kreacji uruchamiał w sobie potencjał pozytywnych myśli, zachowań i uczuć. Podświadomość je kupowała.

Po roku resocjalizacji Andrzej opuścił zakład poprawczy. Nigdy już do niego nie wrócił To tylko kilka, potraktowanych bardzo wybiórczo ćwiczeń zrealizowanych przez Korynę Opalę-Rybka. Jej warsztaty adresowane są do rożnych środowisk. Zajęcia prowadzi w ośrodku w Trzcińsku lub dojeżdża do zainteresowanych grup. Dla dzieci, z którymi pracuje, jest po prostu Ciocia.

(Artykuł- Nieznany Świat)